Zaśmiał się cicho i przysiadł na mojej gałęzi. Z syknięciem nienawiści odwróciłam głowę i roztarłam w proch malutki, wyschnięty liść. Po każdym milimetrze mojego ciała spływały krople deszczu.
http://sounds-of-soul.blog.onet.pl/2,ID374150380,index.html