Spacerowanie po centrum handlowym w biały dzień, nawet z ochroniarzem u boku nie było mu na rękę. Co chwilę zaczepiały go na wpół omdlałe nastolatki, podsuwając pod nos sterty wydartych z zeszytów kartek, notesów czy nawet pamiętników, prosząc o autograf. Miał ochotę znów naciągnąć na głowę kaptur i założyć okular.