Znienacka zmaterializowała się przed nimi Lily. I to nie ta sama Lily, którą jeszcze rano Eossy widziała. Ta tutaj, zamiast długich kasztanowych loków, miała sięgającą do brody, kędzierzawą fryzurkę. James wybałuszył na nią oczy, wypuszczając z dłoni grzankę z dżemem, a Syriusz zakrztusił się sokiem dyniowym.